Gabon - Kościół Katolicki, a religie tradycyjne
Gabon: religie tradycyjne powracają do ofiar z ludzi, biskupi protestują
„W Gabonie mnoży się plaga mordów rytualnych. Praktycznie co tydzień policja znajduje kolejne zmasakrowane ciała. Problem jest na tyle poważny, że zajęli się nim również tamtejsi biskupi na ostatniej sesji episkopatu. Ofiary to przede wszystkim porwane dzieci, którym wyrywa się różne organy i składa w ofierze bogom w celu uproszenia konkretnej łaski. Biskupi domagają się stanowczej interwencji państwa, by położyć kres tym praktykom i surowo ukarać winnych. Już wcześniej ogłosili oni specjalny dzień modlitwy w tej intencji. Przypadł on 28 grudnia we wspomnienie świętych Młodzianków męczenników”.
(źródło: www.radiovaticana.org)
„Jeżeli ktoś jest katolikiem to wcześniejsze wierzenia całkowicie porzucił?
Tak zupełnie to nie. Wiemy, że Polska potrzebowała wielu wieków ewangelizacji, żeby przyjąć chrześcijaństwo, a tym samym wyzbyć się pogaństwa. My jesteśmy 150 lat od rozpoczęcia regularnej ewangelizacji w Gabonie. Ewangelia zatem nie została jeszcze w pełni przyjęta przez tę kulturę, w znaczeniu zwyczajów tutejszych plemion np. fang. Dla nich ich zwyczaje są ważniejsze, jeśli chodzi o małżeństwo, o rodzinę, i inne rzeczy są ważniejsze od Ewangelii. Natomiast, jeśli chodzi o ich kulty tradycyjne to jest wiele rodzin, osób, które w dalszym ciągu je wyznają. Dlatego jest wielu katolików ochrzczonych, którzy przyjęli inne sakramenty, ale dalej praktykują taką mieszankę religijną. Pewnego rodzaju synkretyzm, u nas najbardziej popularny jest Bwiti – kult synkretyczny, który przyszedł do Gabonu z zewnątrz, jest mieszanką rytu inicjacyjnego plemienia z tym co przyniosła również wiara katolicka. Mało jest chrześcijan, którzy całkowicie akceptują i żyją swoją wiarą na co dzień w rodzinie, w pracy”. (fragment wywiadu przeprowadzonego z br. Piotrem Wrotniakiem OFMCap, który ukarze się w najnowszym numerze Misji Kapucyńskich)
Ofiary rytualne
„Co jakiś czas w mediach gabońskich powraca temat składania ofiar z ludzi, a dokładniej z małych dzieci. Jest nawet wydana na ten temat specjalna książka jednego ze stowarzyszeń, które walczy z tą praktyką. W książce tej umieszczone są fotografie ofiar znalezionych w lesie lub wyrzuconych przez morze (w Europie takie zdjęcia by nie przeszły, ale tutaj media są bardzo realistyczne). Tragiczne w tym wszystkim jest to, że tych morderstw nie dokonują jacyś zagubienie w dżungli szamani, ani tak zwany ciemny lud pozbawiony edukacji i kontaktu ze światem, lecz ludzie wykształceni, zajmujący niekiedy wysokie stanowiska w aparacie państwowym. Oczywiście z reguły nie robią tego osobiście, ale zlecają taki mord i zamawiają pewne części ciała ofiary, które następnie się zjada lub z których wytwarza się specjalne fetysze (chodzi na przykład o wargi, powieki czy organy płciowe).
Dawniej składano w ofierze dzieci i zakopywano je w fundamentach nowego budynku, dziś dzieci giną, by zapewnić powodzenie i władzę zleceniodawcom. W Afryce Zachodniej ofiarami padają najczęściej dzieci albinosy, specjalne bandy włamują się do domu, ogłuszają rodziców i zabijają dziecko, często krojąc je na miejscu i pakując do worków, by potem sprzedać poszczególne organy według zamówienia. W Gabonie w dawnych czasach najtrudniej było przeżyć bliźniakom, dziś każde dziecko jest zagrożone. Opowiada się nawet historie o samochodzie z przyciemnianymi szybami, który przejeżdża przez wioski blisko stolicy i porywa dzieci wracające ze szkoły. Rzeczywiście incydenty tego typu wzmagają się w okresach przedwyborczych, co potwierdza tezę, że ofiary zamawiane są przez polityków, w celu zapewnienia sobie reelekcji lub awansu politycznego.
Kiedyś przyszły do nas dwie kobiety prosząc o radę, pierwsza opowiadała, jak rodzina zabrała jej na ofiary trójkę młodszych dzieci, a teraz chcą żeby im oddała najstarszą córkę. Opowiadała o tym z taką swobodą, jak opowiada się o tym, że się coś kupiło lub o dzisiejszej pogodzie. Przyszła spytać się księdza czy ma im córkę dać czy lepiej nie. Myślę, że ona nie funkcjonowała już normalnie i rodzina to wykorzystywała.
Druga kobieta, bardzo młoda, przyszła przy okazji swojej wizyty u rodziny na wsi. Była w ciąży z drugim dzieckiem, które jej narzeczony chciał złożyć w ofierze. Obiecywał jej małżeństwo (a taka obietnica działa tutaj bardzo mocno), zabezpieczenie finansowe i wygody, żeby tylko zgodziła się oddać dziecko po porodzie. Jej narzeczony jest podobno ważnym dyrektorem w administracji państwowej i należy do Różokrzyżowców. Dość otwarcie mówi się tutaj, że tego typu organizacje, jak również sama Masoneria, mają w Afryce swoje specyficzne i krwawe oblicze, połączone z ideą składania ofiar z ludzi”.
Br. Łukasz Woźniak OFMCap
Papieska Intencja Misyjna
Maj: Aby Maryja, Królowa Świata i Gwiazda Ewangelizacji, towarzyszyła wszystkim misjonarzom głoszącym Jej Syna Jezusa.


